Wyciągasz pistolet i naciskasz spust. Kolejny gangus pada na ziemię. Od dawna już cię to nie rusza.
Jesteście w samym środku strzelaniny, ale to nie świszczące kule budzą wasz niepokój. Bardziej martwi was kolejny raport, nad którym znów będzie trzeba spędzić cały wieczór.
Jutro będzie wyglądało dokładnie tak samo. Wstaniecie, przyjedziecie do pracy tylko po to, żeby dostać ochrzan za wczorajszy raport. Potem nowe zgłoszenie, przesłuchania, kolejne tropy... a wieczorem następny nalot.
Tylko dlaczego tym razem, gdy patrzycie na leżącego podejrzanego, czujecie łzy spływające po policzkach? Dlaczego żołądek podchodzi wam do gardła, a jedynym dźwiękiem, który dociera do waszych uszu, jest przenikliwy pisk?