Niedawno, tak dla zabawy, w trakcie dyskusji z przyjaciółmi, postanowiłem policzyć, ile odcinków Star Trek powstało, zaczynając od TOS i kończąc na SNW… Nie licząc filmów i Short Treków, wyszło mi ponad 930 epizodów! Trochę olbrzymia liczba, co nie?
Poczynając od premiery w 1966 roku, uniwersum Star Treka rozrosło się do niewyobrażalnych rozmiarów. O ile jest to bardzo przyjemne dla wszystkich fanów Ostatecznej Granicy, dla nowych osób może to być zniechęcające. Zatem co robić, kiedy z tobą przy stole siada grupa graczy, którzy mają za sobą co najwyżej jeden sezon jednego serialu, a częściej tylko kilka jego odcinków?

Tu Star Trek znów przychodzi Mistrzom i Mistrzyniom na pomoc z łatwym rozwiązaniem, wynikającym z samego uniwersum. Otóż na mostku zawsze kręci się sporo oficerów. Nawet duża grupa graczy siłą rzeczy nie może przyjąć na nim wszystkich ról. I właśnie to daje MG możliwość dodać postać niezależną – „Oficera Mediatora”.
Fani TOS pewnie dobrze pamiętają, jak na mostku Enterprise, Spock często przypominał ludzkim oficerom o tej czy innej zasadzie floty lub odpowiadał na wiszące w powietrzu, niezadane pytanie.
Oficer Mediator może być taką sobie lightową wersją Spocka dla drużyny, która dopiero zaczyna swoje przygody w Star Trek Adventures od Copernicus Corporation. Nie musi to być postać, która zmusza lub narzuca BG określony tok rozgrywki. Oficer może czasami przypomnieć o Pierwszej Dyrektywie, czasami wskazać na tą lub inną możliwość statku drużyny.

W taki sposób MG może wspierać graczy, nie zaburzając immersji oraz nie zmuszając do railroadowania przygody. Oficer Mediator po paru przygodach może się stać prawdziwym przyjacielem drużyny, co pozwoli później wzbogacić rozgrywkę o związane z nim wątki lub nawet poświęcić go w odpowiednim, tragicznym momencie. Trudności lub śmierć takiej postaci na pewno nie będzie czymś, co BG ominą bez zauważenia. A to daje nam zarówno wsparcie LORE’owe dla ekipy, jak i fajną, zapadającą w pamięci postać.