Powrót do artykułów
CrowdfundingNewsy

INK RIBBON – RESIDENT EVIL PRZY STOLE? POPROSZĘ!

A co, gdyby klasyczny survival horror z konsoli przenieść na stół?

5 minut czytania
Data publikacji: 16.08.2026

Jeżeli na hasła Resident Evil, Silent Hill i Alan Wake robi Wam się cieplej na serduszku, a jednocześnie lubicie RPG, w których trzy naboje w magazynku oznaczają bogactwo, to mam coś zdecydowanie wartego uwagi.
Old Oak Games zapowiedziało Ink Ribbon, czyli stołowego survival horrora, który nawet nie próbuje ukrywać swoich inspiracji klasyką gatunku. I bardzo dobrze, bo tutaj dostajemy wszystko, czego można oczekiwać: zombie, podejrzaną korporację farmaceutyczną, eksperymenty, broń biologiczną, zioła lecznicze, ograniczony ekwipunek, bezpieczne pokoje i wielkiego paskudnego potwora, który uparcie za nami łazi.

WITAMY W SPARROW’S REST. RACZEJ DŁUGO TU NIE ZABAWICIE
Akcja Ink Ribbon rozgrywa się w Sparrow’s Rest, mieście położonym gdzieś na amerykańskim Środkowym Zachodzie. Miejscu, które ma obecnie dość poważny problem z liczbą mieszkańców niepotrafiących zaakceptować własnej śmierci.

Ulice opanowały hordy żywych trupów, gdzieś po mieście grasują znacznie gorsze paskudztwa, a za całym tym bałaganem stoi oczywiście podejrzana firma farmaceutyczna. Bo przecież żadna porządna apokalipsa zombie nie może rozpocząć się bez korporacji prowadzącej eksperymenty, których absolutnie nie powinna prowadzić.

Gracze wcielają się w zwyczajnych ludzi próbujących wydostać się ze Sparrow’s Rest. Możecie być nawet początkującym policjantem, który właśnie zalicza najgorszy pierwszy dzień w pracy w historii ludzkości. Przypadek? Nie sądzę.

Na ucieczkę nie ma jednak zbyt wiele czasu. Miasto jest skazane na zagładę i za kilka godzin ma zostać po prostu zmiecione z powierzchni ziemi za pomocą broni nuklearnej.
Czyli bez presji.

TRZY NABOJE, JEDNO ZIÓŁKO I PEŁNY EKWIPUNEK
Twórcy chcą przenieść do RPG nie tylko klimat starych survival horrorów, ale również charakterystyczne dla nich mechanizmy.

Zasoby są ograniczone. Amunicja, broń i przedmioty lecznicze nie walają się tutaj na każdym rogu, dlatego czasami najlepszym sposobem poradzenia sobie z zombie będzie… bardzo szybkie pobiegnięcie w przeciwnym kierunku.

Do tego dochodzi slotowy system ekwipunku. Plecaki, sakwy i kabury pozwalają zwiększać jego pojemność oraz zdobywać dodatkowe miejsca na przedmioty podręczne. Trzeba więc zdecydować, co naprawdę jest potrzebne, a co zostawiamy.

Nie zabraknie też craftingu. Będziemy szukać prochu, alkoholu oraz różnokolorowych roślin leczniczych, żeby później łączyć je w rzeczy pozwalające przeżyć kolejne spotkanie z tym, co akurat próbuje nas pożreć.

ALE TUTAJ POTWORY NIE WCHODZĄ
Są również Safe Rooms, czyli bezpieczne pomieszczenia, w których można na chwilę zapomnieć o apokalipsie, opatrzyć rany, przejrzeć ekwipunek i policzyć naboje.
Dlaczego ścigające Was potwory po prostu nie wejdą za Wami do środka?
Bo takie są zasady.
I to jest chyba najlepsza odpowiedź, jaką twórcy mogli wymyślić.

Szczególnie że wśród przeciwników znajdą się również Stalkerzy, potężne monstra, które nie zamierzają grzecznie czekać w jednym pomieszczeniu, aż bohaterowie zdecydują się je odwiedzić. Wasza własna Nemezis może ścigać grupę po całym mieście. Twórcy wspominają między innymi o górze mięśni w kapeluszu oraz wrzeszczącym stworze bojącym się światła.
Subtelność inspiracji ponownie pozostawiam Waszej ocenie.

JEDNO MIASTO, WIELE HISTORII
I tutaj pojawia się element Ink Ribbon, który podoba mi się chyba najbardziej.
Gra czerpie inspirację również z planszówek typu Legacy. Zamiast przechodzić całą historię jedną drużyną, poszczególne scenariusze możemy rozgrywać różnymi grupami ocalałych, których historie dzieją się równolegle podczas ostatnich godzin Sparrow’s Rest.
Co więcej, działania jednej grupy pozostawiają ślady dla kolejnych.

Na mapie miasta zaznaczamy odwiedzone budynki, zniszczone mosty, zawalone drogi, a nawet miejsca śmierci bohaterów. Kolejna grupa może później trafić na ciało poprzedniej postaci i znaleźć przy nim przydatny ekwipunek.
O ile oczywiście ciało nadal tam będzie.
I o ile naprawdę jest martwe.

To może stworzyć bardzo fajne poczucie miasta, które zmienia się wraz z kolejnymi scenariuszami. Zamiast jednej drużyny obserwujemy więc katastrofę z kilku perspektyw i dopiero stopniowo składamy w całość historię ostatnich godzin Sparrow’s Rest.

CO ZNAJDZIEMY W PUDEŁKU?
Ink Ribbon ma być dostępne w dwóch wersjach: Core Box oraz Deluxe Box. W środku znajdziemy niewielkie podręczniki utrzymane w formacie zinów, scenariusze, mapę oraz dodatkowe materiały.
Podstawą będzie Survivor’s Handbook, ponad 40-stronicowa książeczka z zasadami, szybkim tworzeniem postaci, bronią i wyposażeniem.

Do tego dochodzi ponad 60-stronicowe Welcome to Sparrow’s Rest, czyli przewodnik po mieście, jego historii i sekretach, oraz Heal-X Pharmaceuticals Research Dossier. Ten ostatni pozwoli zajrzeć za kulisy działalności korporacji odpowiedzialnej za całe zamieszanie i poznać eksperymenty oraz broń biologiczną, które zdecydowanie nie zachowały się zgodnie z oczekiwaniami swoich twórców.

Na start otrzymamy również scenariusz Dead on Arrival, w którym bohaterowie trafiają w sam środek epidemii i rozpoczynają swoją przygodę na komisariacie Sparrow’s Rest. Trzeba znaleźć zapasy, zdobyć broń i przede wszystkim wymyślić, jak do diabła wydostać się z miasta.

Obie wersje mają zawierać także ekran MG i rozkładaną mapę Sparrow’s Rest, przy czym w Deluxe będą one większe i kolorowe. Sam Deluxe Box dorzuci ponadto cztery dodatkowe książeczki ze scenariuszami i zasadami opcjonalnymi, specjalne kości, żetony, karty postaci i kolejne dodatki.

Jeśli macie ochotę wesprzeć projekt zapraszam na stronę zbiorki.

Kava
Autor
Kava
Od ponad 16 lat działam w świecie RPG jako MG i gracz, łącząc dramat, absurd i nieprzewidywalność decyzji graczy. Prowadzę kanał KaviarniaRPG i współtworzę Lore of Darkness , gdzie tworzę materiały o lore i klimacie gier. Wydaję też miesięcznik „To się Wytnie!" dla dorosłych fanów RPG. Krótko mówiąc: żyję RPG-ami, fabułą i historiami — a sen traktuję raczej jako dodatek.

Nie przegap

Powrót do artykułów

Czytaj dalej

FelietonNewsyOSR
Słów kilka o „Berdysz k10”
6 minut czytania
31.07.2026