Powrót do artykułów
CrowdfundingNewsy

Zero Hour – apokalipsa zombie? Jeszcze nie tym razem

Zanim wybije godzina zero…

7 minut czytania
Data publikacji: 27.09.2026

Zombie zalały świat, cywilizacja upadła, a garstka ocalałych walczy o konserwy, naboje i kolejny dzień życia. Brzmi znajomo? Zero Hour podchodzi do tematu trochę inaczej. Tutaj apokalipsa jeszcze się nie wydarzyła. Świat nadal istnieje i, co najważniejsze, wciąż jest o co walczyć. A gracze wcielają się w ludzi, których zadaniem jest dopilnować, żeby hordy nieumarłych nigdy nie wydostały się poza strefy kwarantanny.

Zero Hour to pełna akcji horrorowa gra fabularna, w której wcielamy się w najemników jednostek specjalnych pracujących dla organizacji Cerberus – Undead Tactical Response. Operatorzy wysyłani są tam, gdzie sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Mają wejść, wykonać zadanie, zneutralizować zagrożenie i, najlepiej, wrócić w jednym kawałku.
Oczywiście nie będzie to takie proste.

To jeszcze nie koniec świata
Jednym z ciekawszych założeń Zero Hour jest fakt, że nie trafiamy do typowego postapokaliptycznego świata. Nie szukamy ostatniej puszki fasoli pośród ruin dawnej cywilizacji. Współczesny świat nadal funkcjonuje, a bohaterowie próbują właśnie zapobiec jego upadkowi.

Nieumarli pojawiają się w strefach objętych kwarantanną, a Cerberus wysyła tam swoich Operatorów, zanim sytuacja przerodzi się w pełnoprawną katastrofę. Misje mają być szybkie, brutalne i niebezpieczne, a twórcy wyraźnie stawiają na klimat survival action horroru. Nawet świetnie przygotowana i uzbrojona po zęby drużyna może po kilku kiepskich decyzjach i rzutach znaleźć się w sytuacji, w której pozostaje już tylko desperacka walka o przetrwanie.
Co więcej, strzelanie do zombie nie jest tutaj wszystkim. W tle całej tej jatki kryje się również tajemnica, którą gracze będą mogli stopniowo odkrywać pomiędzy kolejnymi misjami.

Prosto, szybko i powyżej 12
Sama mechanika została zaprojektowana tak, aby można było opanować ją w ciągu kilku minut. Większość testów sprowadza się do rzutu k20 + odpowiedni współczynnik, w którym trzeba uzyskać wynik powyżej 12.
Nie oznacza to jednak, że walka ogranicza się wyłącznie do turlania k20 i odejmowania Punktów Wytrzymałości.

Ciekawie rozwiązano chociażby strzelanie. Operator może oddać szybki strzał, a następnie za pomocą rzutu określić miejsce trafienia. Może też poświęcić rundę na strzał mierzony i spróbować posłać kulkę prosto w głowę przeciwnika, co może oznaczać podwójne obrażenia. Jedna opcja daje więc szybkość, druga precyzję, ale również wymaga poświęcenia cennego czasu.

Walka ma wymagać od graczy odrobiny taktycznego myślenia, ponieważ kilka pechowych rzutów może bardzo szybko zamienić kontrolowaną operację w kompletną katastrofę.

Stres robi swoje
Operatorzy Cerberusa mogą być świetnie wyszkoleni, ale nadal pozostają ludźmi. Widok rozszarpywanych kompanów czy kolejnego paskudztwa człapiącego korytarzem nie pozostaje bez wpływu na psychikę.

Gracz może przed wykonaniem testu zdecydować się na jego forsowanie, otrzymując +2 do rzutu. W zamian postać zyskuje jednak stres. Ten pojawia się również wtedy, gdy Operator jest świadkiem wyjątkowo makabrycznych wydarzeń.

Po zgromadzeniu odpowiedniej liczby punktów trzeba wykonać rzut na tabelę paniki, a jej rezultaty mają zarówno znaczenie fabularne, jak i mechaniczne. Tym samym można zwiększać swoje szanse wtedy, gdy naprawdę zależy nam na powodzeniu testu, ale każde takie zagranie przybliża postać do momentu, w którym nerwy zwyczajnie puszczą.

Sześciu specjalistów na koniec świata
Do wyboru otrzymujemy sześć klas postaci, z których każda pełni w drużynie konkretną funkcję i posiada własną ścieżkę rozwoju.

Assault, czyli Szturmowiec, jest najbardziej uniwersalnym wojownikiem. Specjalizuje się w broni średniego zasięgu i rozpoczyna grę z karabinem szturmowym. Wraz z rozwojem może między innymi wykonywać dwa ataki w rundzie czy otrzymać dodatkowe premie podczas korzystania z karabinów.

C.Q.C. (Close Quarters Combat) to specjalista od walki na krótkim dystansie. Otrzymuje premie do walki wręcz oraz ataków z bliska i rozpoczyna grę z wybraną bronią białą. Później może jeszcze skuteczniej masakrować przeciwników w zwarciu albo biegać z dwiema jednoręcznymi broniami i atakować nimi w jednej rundzie.

Engineer jest drużynowym specjalistą od technologii. Hakowanie, elektronika, pojazdy, systemy komputerowe i zaawansowane uzbrojenie to jego działka. Zaczyna między innymi z zestawem do hakowania i narzędziami, a odpowiednio rozwinięty potrafi wykorzystać elementy otoczenia przeciwko przeciwnikom lub stać się naprawdę dobrym kierowcą.

Heavy to z kolei chodzący czołg. Nie otrzymuje kar za ciężki pancerz, może zabrać więcej wyposażenia, a na początek dostaje ciężki pancerz i lekki karabin maszynowy. Jego zadaniem jest przyjmowanie na siebie najcięższych ciosów i zapewnienie reszcie drużyny solidnego wsparcia ogniowego. Nawet zejście do 0 PW niekoniecznie oznacza dla niego koniec walki.

Medic robi dokładnie to, czego można się po nim spodziewać – próbuje utrzymać resztę Operatorów przy życiu. Otrzymuje premię do leczenia, może pomagać kompanom w redukowaniu stresu, a dzięki rozwojowi jest w stanie między innymi improwizować zestawy medyczne z przedmiotów znalezionych w otoczeniu. Co ciekawe, może też przeprowadzać autopsje pokonanych nieumarłych. Zdobyta w ten sposób wiedza daje drużynie przewagę podczas kolejnych spotkań z tym samym typem przeciwnika.

Ostatnią klasą jest Recon, czyli Zwiadowca. To specjalista od walki na dużych dystansach, zwiadu i zajmowania dogodnych pozycji. Potrafi oznaczać cele dla reszty drużyny, utrudniać przeciwnikom wykrycie swojej pozycji, a jedna z jego zdolności pozwala raz na starcie wstrzymać oddech, skoncentrować się i sprawić, że strzał mierzony automatycznie trafi w cel.

Mamy więc całkiem klasyczny zestaw specjalistów, ale jednocześnie każda z postaci dostała wyraźnie określone zadanie podczas misji.

A kto siedzi po drugiej stronie słuchawki?
Ciekawym pomysłem jest również Handler. To NPC tworzony przez MG, który pełni funkcję łącznika pomiędzy Operatorem a osobami zlecającymi drużynie zadania.

Dzięki niemu gracze mogą podczas misji zadawać pytania bezpośrednio komuś istniejącemu w świecie gry, zamiast przerywać scenę i pytać MG, co właściwie się dzieje. Handler pozostaje poza bezpośrednią akcją, ale może przekazywać informacje, wydawać polecenia czy służyć radą.

Twórcy zachęcają przy tym, aby nie robić z niego automatycznie stereotypowego, lodowatego dowódcy. Może być surowym profesjonalistą, ale równie dobrze opiekuńczym marudą, głośnym motywatorem albo całkowicie wyluzowanym człowiekiem. Dostajemy nawet tabelę charakterystycznych powiedzonek, od „Bierzmy się do roboty” po „W jedności siła”.

To drobiazg, ale bardzo fajnie wpisuje się w konwencję filmowych oddziałów specjalnych, którym ktoś nieustannie gada do ucha, podczas gdy sytuacja na miejscu właśnie zaczyna się koncertowo sypać.

Dużo broni, jeszcze więcej zombie
Twórcy nie chcą przesadnie komplikować arsenału. Broń zadaje stałe obrażenia po trafieniu, natomiast można ją modyfikować za pomocą różnych dodatków. Dzięki temu Operatorzy mogą przygotowywać wyposażenie pod konkretną misję bez konieczności przedzierania się przez dziesiątki niemal identycznych statystyk uzbrojenia.
A będzie do czego strzelać.

Zero Hour ma zaoferować sporą liczbę w pełni zilustrowanych rodzajów nieumarłych, które różnią się nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim sposobem działania. Drużyna nie powinna więc znaleźć jednej uniwersalnej metody radzenia sobie ze wszystkim, co spotka w strefie kwarantanny.

Zanim wybije godzina zero
Na pierwszy rzut oka Zero Hour bierze bardzo dobrze znane elementy: zombie, oddział uzbrojonych po zęby specjalistów, strefy kwarantanny, tajne operacje i sytuacje, które oczywiście miały być „prostą misją”. Składa je jednak w nieco inną całość.

Najbardziej podoba mi się tutaj pomysł, że nie walczymy o przetrwanie po końcu świata. Walczymy o to, żeby ten koniec w ogóle nie nastąpił. Do tego prosta mechanika, stres i panika, różniące się rolami klasy oraz misje, które w każdej chwili mogą wymknąć się spod kontroli, całkiem dobrze pasują do szybkiego, brutalnego horroru akcji.

Bo w końcu Cerberus ma tylko jedno zadanie: wejść do strefy, posprzątać bałagan i nie dopuścić do apokalipsy.
A że po drodze zapewne wszystko pójdzie nie tak? Cóż, inaczej nie byłoby zabawy.

Po więcej informacji zapraszam na stronę zbiórki.

Kava
Autor
Kava
Od ponad 16 lat działam w świecie RPG jako MG i gracz, łącząc dramat, absurd i nieprzewidywalność decyzji graczy. Prowadzę kanał KaviarniaRPG i współtworzę Lore of Darkness , gdzie tworzę materiały o lore i klimacie gier. Wydaję też miesięcznik „To się Wytnie!" dla dorosłych fanów RPG. Krótko mówiąc: żyję RPG-ami, fabułą i historiami — a sen traktuję raczej jako dodatek.

Nie przegap

CrowdfundingNewsy
Jedna noc z potworem – One Night One Monster
2 minuty czytania
26.09.2026
NewsyRecenzje
Szybki start z Age of Vikings
5 minut czytania
25.09.2026
Powrót do artykułów

Czytaj dalej

CrowdfundingNewsy
Jedna noc z potworem – One Night One Monster
2 minuty czytania
26.09.2026