Boris Vallejo to peruwiańsko-amerykański ilustrator i jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów fantasy XX i XXI wieku. Urodził się w 1941 roku w Limie jako syn adwokata. Studiował w Narodowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych, a w 1964 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszka i pracuje do dziś.
Jego nazwisko na stałe wpisało się w historię popkultury. Vallejo tworzył ilustracje do takich klasyków jak Conan, John Carter of Mars, Red Sonja czy Flash Gordon. Jego prace zdobiły okładki książek, magazynów, plakaty filmowe, kalendarze i albumy, stając się wizualnym synonimem fantasy i science fiction.

Od lat 60. ilustracje Vallejo inspirują kolejne pokolenia artystów. Wraz z Frank Frazetta uznawany jest za jednego z twórców kanonu nowoczesnej ilustracji fantasy. To właśnie oni spopularyzowali sposób przedstawiania bohaterów i bohaterek jako istot niemal mitycznych: potężnych, umięśnionych, hiperrealistycznych, balansujących na granicy realizmu i fantazji. Styl, który dziś uznajemy za „klasyczny”, w dużej mierze zawdzięczamy właśnie im.

W przypadku Borisa Vallejo to zdanie można rozumieć niemal dosłownie.
Za każdym wielkim mężczyzną stoi wielka kobieta
Meryll Frost
Mało kto wie, że jego żona, Julie Bell, była nie tylko muzą, ale także modelką, współautorką i pełnoprawną artystką, która realnie wpłynęła na jego twórczość. Bell, zanim związała się z Vallejo, była utytułowaną kulturystką. Jej doskonała znajomość anatomii i własne doświadczenie z pracą nad ciałem sprawiły, że stała się idealnym modelem dla ilustracji opartych na sile, napięciu mięśni i dynamice sylwetki.
Poznali się pod koniec lat 80., gdy Bell pozowała do jego prac. To właśnie wtedy między nimi narodziła się zarówno relacja artystyczna, jak i osobista. Pobrali się w 1994 roku i od tego momentu ich drogi twórcze splotły się na stałe.

Na wielu ilustracjach Vallejo widać wyraźne inspiracje sylwetką i urodą Julie Bell.

Co więcej, z czasem zaczęli wspólnie tworzyć obrazy, sygnowane oboma nazwiskami. Bell sama jest uznaną malarką i nauczycielką, a jej prace funkcjonują w świecie fantasy na równi z dziełami męża, a nie w jego cieniu.
Razem Boris Vallejo i Julie Bell stworzyli dziesiątki prac, które na lata wyznaczyły kierunek sztuce fantastycznej. Ich ilustracje trafiły do książek, filmów, komiksów i stały się punktem odniesienia dla współczesnych artystów, grafików i twórców gier. Pokazali, że ciało w fantasy może być nie tylko dekoracją, ale nośnikiem mitu, emocji i narracji.

Historia Borisa Vallejo i Julie Bell to coś więcej niż opowieść o muskularnych herosach i idealnych sylwetkach. Jest to dowód na to, że prawdziwa siła sztuki rodzi się ze współpracy, wzajemnej inspiracji i odwagi, by iść własną drogą, nawet jeśli na początku wydaje się ona zbyt odważna lub zbyt „przerysowana”.
Bo w fantasy, tak jak w życiu, mięśnie przyciągają wzrok…
ale to pasja, relacja i wspólna wizja sprawiają, że dzieło zostaje z nami na lata.
Z okazji Walentynek, życzymy wszystkim dużo miłości! <3
Bądźcie dla siebie kochani i życzliwi, również przy stole 🙂

PS: Jeśli się zastanawiacie, czy farbki do malowania figurek o nazwie Vallejo to zasługa Borysa – nie. Vallejo to hiszpańska firma założona w 1965 roku przez Manuela Vallejo. Chociaż przyznaję, że zbieżność nazwisk dość ciekawa 😀