Powrót do artykułów
Newsy

Żebracia – klasa do MÖRK BORGA pełna humoru i absurdu.

„Ja pierdolę stary, umarliśmy!”

5 minut czytania
Data publikacji: 10.08.2026

Jeśli wydawało wam się, że śmierć jest wystarczającym powodem, żeby zakończyć znajomość z kumplami, to najwyraźniej nie poznaliście jeszcze Żebraci.

Żebracia to klasa do MÖRK BORGA, w której grasz bandą szkieletów-matołów. I właściwie mogłabym w tym miejscu zakończyć ten tekst, bo nie wiem, jakiej jeszcze reklamy potrzebujecie.

Polskie tłumaczenie broszurki przygotował Michał Ertner.

Nie gracie tutaj jednym ponurym nieumarłym, który powrócił zza grobu, żeby dokonać zemsty na swoich oprawcach. Nie jesteście też pradawnym szkieletem-magiem, który przez stulecia zgłębiał tajemnice zakazanej wiedzy. Jesteście ekipą kumpli, która za życia trzymała się razem, wspólnie zaliczyła wyjątkowo przypałowy zgon, a teraz najwyraźniej zamierza razem przeżyć również swoją śmierć.

A raczej nie-żyć. Wiecie, o co chodzi.
Sami autorzy podsuwają zresztą kilka określeń dla tej wesołej gromadki: Szkielebrachole, Kościani Tumani, Sterta Gości, Kościogrup, Czereparada czy Trupia Trupa.
Czyli jedna karta postaci, kilka szkieletów i prawdopodobnie ani jedna dobra decyzja.

Umarliśmy. I co teraz?
No cóż. Bywa.
Najpierw trzeba oczywiście ustalić, jak właściwie udało wam się wszystkim umrzeć. I nie spodziewajcie się tutaj heroicznej śmierci podczas walki z potężnym demonem czy poświęcenia życia w obronie niewinnych.

Żebracia mają swój styl.
Wasz ostatni epicki wypad mógł zakończyć się tragicznym spływem do góry dnem. Mogliście zjeść naprawdę słabą pizzę. Mogliście zostać porażeni prądem na deathmetalowym koncercie albo zginąć, ponieważ zawalił się taras domku letniskowego taty znajomego. Jest też opcja, w której druga ekipa miała dokładnie zero chillu po przegranej w siłowaniu się na rękę.

Krótko mówiąc, już podczas tworzenia postaci możecie odpowiedzieć sobie na jedno z najważniejszych pytań każdego erpega: Jak bardzo idiotycznie umarliśmy?
I odpowiedź brzmi: bardzo.

Jeden bohater, cała banda kości
Najfajniejszy jest jednak sam pomysł na działanie tej klasy. Chociaż Żebracia są całą grupą szkieletów, mechanicznie traktuje się ich jak jedną postać. Punkty Życia reprezentują liczbę szkieletów w ekipie. Tracicie PŻ? Tracicie kumpla.

W walce również nie rzucacie się wszyscy jednocześnie na przeciwnika. Tylko jeden z was przyjmuje ciosy, podczas gdy reszta stoi z boku i dopinguje. Czyli dokładnie tak, jak zachowałaby się każda porządna grupa znajomych, kiedy jeden z kumpli właśnie dostaje po czaszce.
Jest jednak pewna zaleta chodzenia wszędzie całą ekipą. Dopóki zostały przynajmniej dwa szkielety, nie można was zaskoczyć. W końcu po coś ma się kumpli.

Urwało ci nogę? Spokojnie, gdzieś tu była
Żebracia nie muszą jeść, ale, co niezwykle istotne, nadal mają ochotę na chlanie. Śmierć śmiercią, ale pewne priorytety najwyraźniej pozostają niezmienne. Jeszcze lepiej wygląda leczenie. Zapomnijcie o bandażach, miksturach i całej tej zabawie w medycynę. Jeśli któryś ze szkieletów się rozleci, wystarczy po prostu złożyć go z powrotem do kupy. Najlepiej z jego oryginalnych kości, ale nie przesadzajmy z perfekcjonizmem. Tak długo, jak zachowaliście właściwą czaszkę, powinno być dobrze.

Już widzę te rozmowy przy stole:
– Ej, to chyba nie jest moja ręka.
– A działa?
– No działa.
– To przestań marudzić. I ruszamy dalej.

Kości zostały, rozumu zabrakło
Jeżeli liczyliście, że po śmierci bohaterowie nagle staną się mądrzejsi, to mam złe wiadomości. Żebracia są całkiem zwinni, ich Zwinność wynosi 3k6+2 ale już z Opanowaniem jest nieco gorzej: 3k6-2. Do tego są analfabetami.
Na początek dostają 2k6×10 srebra, k2 Omenów, Punkty Życia równe Wytrzymałości +2k4 oraz losują pancerz. I oczywiście zaczynają z gnatem. Tak. Z gnatem! Nie wiem, czego innego można było się spodziewać po klasie składającej się ze szkieletów.

Jak się dzisiaj czujemy, chłopaki?
Żeby jednak nie było zbyt spokojnie, każdego dnia trzeba sprawdzić, w jakim nastroju obudziła się ekipa. Rzucamy k6 i patrzymy, co dzisiaj odwalają nasi kościani bohaterowie.
Może wypaść „Jedziemy z koksem”, dające ST10 na walkę wręcz. Przy „Jestem hardkorem” banda liczy się jak średni pancerz. „Jeszcze nas trzyma” zapewnia ST14 do obrony, choć nawet przy -2 PŻ Żebracia zostaną rozbici. Z kolei „Nosi nas” sprawia, że zawsze są pierwsi w inicjatywie. Ale moim zdecydowanym faworytem jest: GRAMY W GAŁĘ. Co robi banda? Bierze czaszkę kumpla. I rzuca nią we wroga. ST10 na dystans, k6 obrażeń. Tak. Czaszka kolegi staje się bronią dystansową.
I chyba właśnie w tym momencie Żebracia osiągają swoją ostateczną formę. Jest jeszcze „Odpinamy wrotki”, dzięki któremu krytyk wypada na 19 i 20, ale skucha również rozszerza się na 1 i 2.
Czy to rozsądne? Nie. Czy pasuje do tej klasy? Idealnie.

BONUS: bo można umrzeć jeszcze głupiej
A gdyby podstawowe sposoby zejścia z tego świata okazały się dla was niewystarczająco absurdalne, dostajemy jeszcze alternatywną tabelę przypałowej śmierci, tym razem zdecydowanie mocniej dopasowaną do świata MÖRK BORGA.
Możecie więc zginąć w pożarze akademika podczas Galgenbeck-enaliów, nie przeżyć zakrapianego rajdu po górach KERGÜS albo dla beki dołączyć do kultu podczas pub crawlingu. Możecie też urządzić imprezę w GRAVEN-TOSK albo założyć się o wejście do jaskini w KHRYPTONOSZACH, po czym odkryć, że tym razem żart zaszedł odrobinę za daleko.

Jest również Nie użytek Nieszczęśnie Nieumarłych.
Ale co się wydarzyło w Nieużytku Nieszczęśnie Nieumarłych, zostaje w Nieużytku Nieszczęśnie Nieumarłych. Nie pytamy.

Przyjaźń aż po grób. I trochę dalej
Żebracia są dokładnie tym rodzajem dodatku do MÖRK BORGA, który bierze jeden kompletnie absurdalny pomysł i wyciska z niego wszystko, co najlepsze. Bo zamiast kolejnego samotnego bohatera dostajemy bandę szkieletów-matołów, która już raz wspólnie podjęła wystarczająco fatalną decyzję, żeby wszyscy zginęli, a teraz dostała drugą szansę.
Nie po to, żeby odkupić swoje winy.
Nie po to, żeby dokonać czegoś wielkiego.
Tylko po to, żeby dalej trzymać się z ekipą i prawdopodobnie podejmować równie idiotyczne decyzje jak za życia.

A jeśli podczas przygody zgubicie kumpla, zawsze możecie go później poskładać. Jeśli natomiast sytuacja zrobi się naprawdę poważna, pozostaje złapać jego czaszkę i cisnąć nią we wroga.
Bo prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
A najlepszych po tym, że pozwolą użyć swojej głowy jako broni dystansowej.

Uśmiałam się czytając broszurkę. Jeśli macie ochotę zagrać w MÖRK BORGA klasą pełną humoru i absurdu to zachęcam do pobrania broszurki i wsparcia projektu.

Kava
Autor
Kava
Od ponad 16 lat działam w świecie RPG jako MG i gracz, łącząc dramat, absurd i nieprzewidywalność decyzji graczy. Prowadzę kanał KaviarniaRPG i współtworzę Lore of Darkness , gdzie tworzę materiały o lore i klimacie gier. Wydaję też miesięcznik „To się Wytnie!" dla dorosłych fanów RPG. Krótko mówiąc: żyję RPG-ami, fabułą i historiami — a sen traktuję raczej jako dodatek.

Nie przegap

CrowdfundingNewsy
INK RIBBON – RESIDENT EVIL PRZY STOLE? POPROSZĘ!
5 minut czytania
16.08.2026
Powrót do artykułów

Czytaj dalej

CrowdfundingNewsy
INK RIBBON – RESIDENT EVIL PRZY STOLE? POPROSZĘ!
5 minut czytania
16.08.2026