Marek Izzy Izraelski to twórca, który od lat udowadnia, że gry fabularne mogą być narzędziem budowania wyobraźni, relacji i wspólnych rodzinnych historii. Jako mistrz gry, autor systemów i scenariuszy oraz tata dwóch małych odkrywców konsekwentnie rozwija projekty skierowane do dzieci i rodzin, łącząc prostotę zasad z bogactwem narracji. Inspirację czerpie z codzienności, rozmów, zasłyszanych opowieści i chwili spędzonej przy dobrej kawie. Jego gry, od Zaczarowanego Lasu po Obozową Apokalipsę, pokazują szerokie spektrum twórczości od ciepłych bajkowych opowieści po absurdalny humor i refleksję nad wspomnieniami z młodości. Współpraca z Kotłownią i Wydawnictwem Hengal oraz konsekwentna praca nad autorskimi projektami czynią z niego jednego z najbardziej charakterystycznych twórców gier fabularnych dla młodszych i rodzinnych odbiorców w Polsce.

Specjalnie dla czytelników Erpego News, poprosiłam Marka aby opowiedział nam jak powstawały jego projekty, co go inspiruje i jak reagują dzieciaki na jego gry.
Kava: Co było Twoim pierwszym impulsem, by zacząć tworzyć gry fabularne dla dzieci?
Marek: Tym impulsem była mała istotka rozwijająca się pod sercem mojej małżonki. Gdy córka miała pojawić się na świecie, pomyślałem, że fajnie byłoby zaprosić ją do mojego świata wyobraźni i potrzebowałem do tego narzędzia. Napisałem „na kolanie”, na szybko, zarys mechaniki i pomysł na świat. Pokazałem to ekipie z Kotłowni i to oni popchnęli mnie do tego, aby stworzyć z tego pełnoprawną grę dla najmłodszych. I tak z impulsu powstał roczny projekt, pełen konsultacji ze specjalistami, pedagogami i innymi twórcami.
Ruszyła fajna przygoda, która trwa do dziś. Gabi ma obecnie trzy i pół roku i co jakiś czas podchodzi z pytaniem, czy zagram z nią w „Zaczarowany Las”. To mega, mega urocze!
Kava: W jaki sposób własne doświadczenia jako rodzic wpływają na Twoje projekty? Co Cię najbardziej inspiruje i popycha do tworzenia kolejnej gry?
Marek: Inspiracje często pochodzą z różnych stron, nie ma jednego toru. „Zaczarowany” powstał, gdy oswajałem się z myślą o byciu ojcem – taka trochę terapia :p. „Obozowa Apokalipsa” zrodziła się, gdy moje środowisko harcerskie obchodziło kolejną okrągłą rocznicę. Zacząłem wspominać dziwne i czasem śmieszne przypadki z wyjazdów oraz obozów i tak powstała gra. „Dzieci Peruna” są efektem coraz ściślejszej współpracy z Hengalem i przedłużeniem linii „Słowian” oraz efektem mojej fascynacji tym okresem historii Polski. „Klątwa Rodu Szfindelkant” jest wynikiem konieczności odpoczęcia nieco od cukierkowo-lukrowych klimatów gier dla dzieci. Chciałem napisać coś mroczniejszego. A czy moje doświadczenia rodzicielskie mają wpływ? Na pewno nauczyło mnie to cierpliwości i braku pośpiechu :).

Kava: Jak wygląda Twój proces twórczy od pierwszej idei do gotowej gry. Masz jakiś schemat działania? Pijesz kawę, patrzysz na bawiące się dzieci i nagle eureka, siadasz i piszesz godzinami?
Marek: Gry piszę mocno na raty. Zawsze w tle leci muzyka ambientowa w klimacie odpowiednim do pisanej gry. Kawa paruje w zasięgu ręki, a dzieci smacznie śpią. Przestałem pisać maratonami z myślą, że gonią terminy. Tak sobie ułożyłem proces, że nie ma deadline’ów i sztywnych granic. Niech wszystko powstaje swoim rytmem. Co do schematu, to nauczyłem się najpierw tworzyć spis treści (jak do magisterki), a następnie na tym kręgosłupie, rozbudowywać poszczególne rozdziały. Daje to jakotakie poczucie kontroli nad chaosem podczas pisania.
Kava: Co jest dla Ciebie ważniejsze w projektowaniu gier, mechanika czy opowieść?
Marek: Zdecydowanie ważniejsza jest opowieść. Moje gry są mocno nastawione na narrację i zagłębianie się w świat gry. Nie jestem mistrzem mechaniki i tworzenia jej od nowa. Często wykorzystuję znane mi patenty i rozwiązania z innych gier, jasno komunikując, skąd one pochodzą. Po co wymyślać koło od nowa, zwłaszcza że moja grupa docelowa, jaką są dzieci, nie wymaga złożonych mechanik, a wręcz mogą one komplikować przygodę.
Kava: Czytałam, że w Słupsku w marcu podczas kolejnej edycji „Stare Smoki, Nowe Przygody. Zagrajmy w RPG!” będzie sesja „Zaczarowanego Lasu” oraz „Dzieci Peruna” i również spotkanie z Tobą. Jesteś już rozpoznawalny przez dzieciaki na tego typu konwentach?
Marek: Do rozpoznawalności i sławy mi bardzo daleko i niech tak zostanie :p. Z racji posiadania dwóch małych szkrabów, mało prowadzę konwentowo. Po pierwszej edycji Smoków dostałem kilka pytań od rodziców dzieci, czy prowadzę zajęcia pozalekcyjne, bo chcieliby zapisać swoje maluchy na regularne sesje RPG. Sądzili, że jestem nauczycielem, co było bardzo miłe i stanowiło dla mnie potwierdzenie, że sesja była udana i „profesjonalna”.
Kava: Rozumiem, że będziesz rozdawał autografy, odpowiadał na pytania i zagrasz z dzieciakami?
Marek: Z tymi autografami to bym nie szalał, ale tak będę brał udział w panelu wraz z Wojtkiem Wonsem z Wyd. Hengal i pogadamy o erpeżkach. Następnego dnia poprowadzę dwie sesje dla maluchów. Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać, ale i trochę się stresuję, jak to wyjdzie.
Kava: Oprócz konwentu w Słupsku jakie masz plany na kolejne spotkania, wyjazdy i konwenty?
Marek: Planów brak. Narazie odmawiam wyjazdów, ale kiedyś, kto wie….
Kava: To jeszcze na koniec powiedz czy masz już jakiś nowy pomysł, nowy projekt nad czym pracujesz? Czy będzie kierowany do najmłodszych czy tym razem zupełnie cos innego dla starszych graczy RPG?
Marek: Planuję napisać duży, pełnoprawny poradnik o tym, jak podejść do prowadzebia sesji dla dzieci. Mam jednak mnóstwo obaw związanych z tym projektem i jeszcze muszę dużo przemyśleć. Dalej będę kontynuował pisanie dodatków do „Zaczarowanego Lasu” oraz na pewno ukaże się coś fajnego do „Dzieci Peruna”.

Kava: A co powiedziałbyś osobom, które chciałyby zacząć grać w RPG z własnymi dziećmi? Wiele osób, z którymi rozmawiałam ma obawy czy nie jest za wcześnie aby wprowadzać dzieci w świat fikcyjnej rzeczywistości. Czy jest jakaś dolna granica wieku, od którego można już śmiało i bezpiecznie grać? Czy należy mentalnie przygotować dziecko do gry, wytłumaczyć czym jest świat narracji, bajek i opowiadań?
Marek: Naczelną radą, jaką bym przekazał, to: nie bójcie się! To wasze własne dzieci, a nie surowi sędziowie na konkursie na najlepszą fabułę. Wasze maluchy z pewnością docenią każdą chwilę, którą im poświęcicie. Co do granicy wieku, to myślę, że już z trzylatkami można się na spokojnie bawić w bajki interaktywne, stopniowo podpytując je, co sądzą i co wydarzy się dalej w opowieści. Pełnoprawne RPG myślę, że można wprowadzać już spokojnie w wieku 4–5 lat, z lekką i przyjemną mechaniką. Sugeruję stopniowo wprowadzać dziecko w gry fabularne. Najpierw od zwykłego słuchania bajek, które uczy skupienia i wyobraźni, przez narracyjne opowieści, w których dziecko bierze czynny udział, aż po pełnoprawne RPG. To tak w skrócie.
Bardzo dziękujemy w imieniu całej ekipy Erpego za udzielenie wywiadu i czekamy na Twoje kolejne gry, o których na pewno napiszemy w Newsach.
Jeśli chcecie poczytać prace Marka zapraszamy na jego stronę.
Fizyczne podręczniki znajdziecie na stronie Wydawnictwa Hengal.