Powrót do artykułów
NewsyWywiad

Od kolorowej tkaniny do wydawnictwa – Rare Printed Gear: Wywiad

Dobra Jacek, teraz gadamy na poważnie…

6 minut czytania
Data publikacji: 2.03.2026

O Roninie, grze z nurtu OSR, która niedługo ukarze się w języku polskim, niedawno wspominałem. Zapraszam was dziś do rozmowy z Jackiem Buczyńskim, który jest głową Rare Printed Gear, a już nie długo – wydawcą.

Rare Printed Gear kojarzyliśmy do tej pory głównie z mapami. W którym momencie pomyślałeś: „dobra, mapy to za mało, robimy pełnoprawne gry RPG”? To był jeden przełomowy moment czy raczej decyzja, która dojrzewała latami?

To był raczej dojrzewający pomysł. Przykładałem rękę – lub bardziej oko i słowo – do wielu różnych projektów RPG-owych na zasadzie współpracy z wydawnictwami. Działałem czy to w trakcie kampanii crowdfundingowych, czy na etapie doradczym jako tester lub wsparcie redakcyjne. Z czasem stwierdziłem, że może już pora zrobić coś od początku do końca samodzielnie. Mniej więcej tak to wyglądało. Ale stwierdzenie, że coś „dojrzewało latami”, to dobry opis mojej relacji z autorem gry, która jest następna w kolejce do wydania po „Roninie”

Na start wybierasz „Ronina” – niszowy OSR inspirowany Mork Borgiem. Dlaczego wybrałeś właśnie tę grę”?

Swojego czasu bardzo mocno siedziałem w klimatach japońskich, grałem w L5K (tak, wiem, że Rokugan to NIE Japonia), czytałem haiku, bardzo interesowałem się estetyką japońską, kulturą i filozofią. Napisałem nawet pracę magisterską w tej tematyce. Lubię gry z lekkimi mechanikami, dające dużą elastyczność i możliwość rozgrywania różnych sesji i klimatów. Gdy zapoznałem się z „Roninem”, doszedłem do wniosku, że jest to właśnie taka gra. Klimat – znam, lubię, dobrze się w nim czuję i dobrze się bawię. Mechanika – lekka i szybka. To gra z popularnego aktualnie nurtu gier „borgowych”, więc kandydat idealny.

Borgi w Polsce wciąż są rzadkością, mimo ogromnej popularności za granicą.

Twoim zdaniem to kwestia ostrożności wydawców, specyfiki polskich graczy, czy po prostu nikt wcześniej nie chciał zaryzykować?

O to powinieneś zapytać innych wydawców (hehehe). A tak na poważnie: myślę, że to z jednej strony ostrożność, a z drugiej fakt, że wydawcy „Mörk Borga” jeszcze do niedawna twierdzili, iż nie będzie innych wersji językowych. Panowało przeświadczenie, że skoro nie będzie „gry głównej”, to po co robić pozostałe. Nie wiem, serio. Nie chcę się wymądrzać, bo powodów może być milion.

Zapowiedziałeś, że „Ronin” ukaże się bez wspieraczki.

Czy to wyraz dużej wiary w projekt, czy raczej zmęczenia modelem crowdfundingowym?

Cóż, to bardziej decyzja biznesowa, a na oba powyższe pytania mogę odpowiedzieć: TAK. Chodzi też o zaufanie. Wchodzę na rynek z dość oryginalnym tytułem, ale robiłem coś innego wcześniej. Wydaje mi się, że większe zaufanie odbiorców zdobędę, pokazując, że jestem w stanie wydać tę grę samodzielnie jako firma. Inna sprawa, że na ten moment nie powiem: „nigdy nie będę używać crowdfundingu”. Każda z tych opcji – czy to przedsprzedaż, czy crowdfunding – ma swoje plusy i minusy. Ja trochę będę się jeszcze uczył tego całego biznesu wydawniczego, więc życie może mnie jeszcze zweryfikować, ale jestem dobrej myśli.

Patrząc na Twoje zapowiedzi i tempo działania, widać duże ambicje. Co jest dla Ciebie największym wyzwaniem przy rozpoczynaniu przygody z wydawnictwem?

Jako że jest to „moje pierwsze rodeo”, praktycznie każdy kolejny etap prac jest wyzwaniem. Zapytaj mnie, jak wydamy „Ronina”, wtedy powiem Ci, co było najtrudniejsze. Na tym etapie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby o tym mówić. Choć w sumie w tym momencie wydaje mi się, że największym wyzwaniem było przełamanie się i powiedzenie: DOBRA, zrobię TO!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Nie boisz się, że polski rynek RPG jest po prostu zbyt mały, żeby dało się na nim realnie zarabiać? Czy w ogóle „opłaca” się zabierać za wydawnictwo. W końcu erpegi w Polsce to wciąż nisza.

Gdybym się bał, to bym tego nie wydawał. A czy się opłaca? Zapytaj mnie pod koniec roku albo po zakończeniu przedsprzedaży. Zresztą będą znaki… Jak będę wydawał kolejne gry czy dodatki, to znaczy, że się opłaca, bo inaczej bym tego nie robił.

Radzę sobie z angielskimi podręcznikami i książkami już od dawna, więc brak polskiej wersji jakiejś gry nigdy nie był dla mnie przeszkodą. Brakiem wygody – jak najbardziej. Więc nie wydaję dla siebie, tylko dla osób, które chcą mieć fajne gry w polskiej wersji językowej. Gry wydawane są dla graczy. Firmy działają, aby zarabiać. Popyt i podaż. Rynek RPG rośnie. Może nie tak błyskawicznie, jak byśmy chcieli, ale jednak cały czas idzie w górę. Ciągle mamy zapowiedzi, nowe lokalizacje, nowe gry. Jest też cała masa fanowskich, naprawdę świetnych materiałów. Nawet takie Erpego – robisz je, bo wierzysz w sukces tego, co robisz; masz pomysł i wizję. Wydawnictwa działają, pojawiają się nowe… więc chyba wszystko jest tak, jak powinno. To nie jest lekki rynek, ale w dzisiejszych czasach, jaki rynek jest lekki?

Jaki będzie kolejny krok po Roninie? 

Po „Roninie” chciałbym dalej rozwijać linię wydawniczą tej gry… wiadomo (🙂). Zarówno materiałami oficjalnymi, jak i własnymi. Mam nadzieję, że „Ronin” będzie sukcesem, co pozwoli nam na dalszą współpracę z SRG. Oczywiście mam już plan na kolejną grę. W sumie to podpisaną licencję już mam. Z tą grą wiąże się pewna ciekawa historia, którą zapewne opowiem w momencie, gdy oficjalnie podam tytuł. Powiem tylko, że nie jest to żaden Borg.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Co zostanie wydane po polsku poza podstawową grą?  Jakie dodatki lub akcesoria?

Wraz z podręcznikiem podstawowym do „Ronina” pojawią się dwa dodatki: Tales of the Masterless – czyli podręcznik z zasadami do gry solo, w którym znajdziecie też całą masę dodatkowych tabel i generatorów. Będziecie mogli je wykorzystać na przykład w trakcie przygotowania się do sesji w „Ronina”. Lady of the Snow – czyli przygoda, która jest troszkę bardziej rozbudowana niż ta w podręczniku podstawowym. Dzięki temu już w dniu premiery gracze „Ronina” będą mieli do dyspozycji dwie przygody w języku polskim. Oczywiście nie zabraknie też naszego sztandarowego produktu, czyli mapy drukowanej na tkaninie. Do tego planuję też wydrukować na tkaninie podręczny skrót zasad, który znajduje się na wklejce w podręczniku – coś a la materiałowy ekran Mistrza Gry.

Kiedy premiera?

Podręcznik trafi niebawem do składu. Przedsprzedaż rozpoczniemy, jak tylko otrzymamy „akcept” od SRG. Kupujący dostaną PDF-y, a w tym czasie drukarnia będzie już działać. No i potem wysyłki. Na Pyrkonie planuję pojawić się już z wydrukowanym podręcznikiem i dodatkami. Ale może uda się wcześniej. Poza pracami redakcji musimy też liczyć się z czasem, którego SRG będzie potrzebować na akceptację tłumaczenia, a potem z harmonogramem prac drukarni. Może być różnie, ale trzeba być dobrej myśli.

Tych z was, których interesują kolorowe, drukowane na tkaninie dodatki do erpegów lub mają ochotę na customowy prezent, zapraszam na stronę a po aktualności wydawnicze na facebooka.

Udostępnij

Gdybym miał powiedzieć co cenię w życiu najbardziej - powiedziałbym, że ludzi, ludzi którzy podali mi pomocną dłoń kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam i co ciekawe to przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie.

Nie przegap

NewsyRecenzje
Rzut oka na Black Powder and Brimstone
5 minut czytania
23.03.2026
Powrót do artykułów

Czytaj dalej

CrowdfundingNewsy
Trzy oblicza horroru – VHS: Very Horror Stories
1 minuta czytania
19.03.2026
NewsyRecenzje
Rzut oka na Black Powder and Brimstone
5 minut czytania
23.03.2026