Wampiry, średniowieczna Europa, zaraza, fanatyzm religijny i świat, który powoli zmierza ku zagładzie. Shadows of Nosferatu to nowa gra fabularna, która zabiera nas w sam środek gotyckiego horroru inspirowanego legendą Nosferatu. Tym razem jednak nie wcielamy się w łowców próbujących powstrzymać potwora. To my jesteśmy potworami.

Za grę odpowiadają Jason Juta i Chris McAuley, przy czym ten drugi jest współtwórcą Stokerverse – gotyckiego uniwersum rozwijanego wspólnie z Dacre’em Stokerem, prasiostrzeńcem Brama Stokera. Mechanicznie całość została natomiast oparta na zmodyfikowanej wersji Year Zero Engine, znanej między innymi z takich gier jak Obcy Blade Runner, Vaesen czy The Walking Dead Universe.
Dzieci hrabiego Orlocka
W Shadows of Nosferatu gracze wcielają się w wampirze dzieci hrabiego Orlocka, Mistrza Nosferatu. Bohaterowie należą do sabatu jego potomków i służą swojemu stwórcy w zamian za moc. Nie oznacza to jednak, że są jego bezwolnymi sługami. Każde z nich ma własne pragnienia, lęki i grzechy, a gdzieś pod wampirzą naturą wciąż może kryć się wspomnienie człowieka, którym kiedyś było.
I właśnie na tym konflikcie ma opierać się spora część gry.

Bohaterowie są potworami, ale pamiętają jeszcze swoje człowieczeństwo. Nie wiedzą przy tym, czy jest ono ostatnią szansą na zbawienie, czy może kolejnym przekleństwem. Teoretycznie wciąż mogą próbować odnaleźć drogę ku odkupieniu. Pytanie tylko, czy naprawdę będą tego chcieli, gdy wokół płynie tyle świeżej krwi?
Podstawowy podręcznik ma zawierać wszystko, czego potrzeba do stworzenia własnych wampirów, wyposażenia ich w różnego rodzaju mroczne dary oraz rozegrania całej kampanii w Stokerverse.
Średniowiecze dalekie od rycerskich legend
Akcja przenosi nas do XIV-wiecznej Europy, ale zdecydowanie nie jest to romantyczne średniowiecze pełne dzielnych rycerzy i pięknych księżniczek.
Świat Shadows of Nosferatu umiera.
Zaraza pustoszy miasta, wiara przeradza się w fanatyzm, a wojna i głód przemierzają europejskie trakty. Nocą sytuacja staje się jeszcze gorsza, ponieważ poza światłem ognisk czają się rzeczy, o których większość ludzi wolałaby nigdy się nie dowiedzieć.
Wampiry nie są bowiem jedynymi potworami zamieszkującymi ten świat. Spotkamy tutaj również wiedźmy, wilkołaki, demony, duchy oraz pogańskie monstra. Zło nie jest czymś abstrakcyjnym. Jest obecne, aktywne i – co najważniejsze – głodne.

Twórcy wyraźnie stawiają przy tym bardziej na atmosferę niż nieustanną walkę. Ma być to horror o cieniach, tajemnicach i powoli narastającym poczuciu grozy, ale również opowieść o potępionych istotach próbujących znaleźć dla siebie miejsce w świecie, który sam rozpada się na ich oczach.
Year Zero Engine po wampirzemu
Pod względem mechanicznym Shadows of Nosferatu korzysta z uproszczonej, bardziej narracyjnej odmiany Year Zero Engine od Free League.
Podstawy są bardzo proste. Gracze tworzą pule kości sześciościennych i wykonują nimi testy. Każda wyrzucona 6 oznacza sukces.
Najciekawszą zmianą jest jednak autorska mechanika Daemonia, reprezentująca wampirzą naturę bohatera. Współczynnik Daemonia dodaje dodatkowe kości do wykonywanego testu, dzięki czemu wampir może zwiększyć swoje szanse na powodzenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy na jednej z tych kości pojawi się 1.
Daemonia daje więc moc, ale jednocześnie zwiększa ryzyko utraty kontroli.
Konsekwencje mogą być bardzo różne. Bohater może chwilowo ulec swoim występkom albo żądzy krwi, doznać psychicznego załamania, ale może też stać się jeszcze potężniejszy, a w skrajnych przypadkach nawet doświadczyć boskiego objawienia.
Co więcej, jeśli test zakończy się porażką, gracz może go sforsować i przerzucić kości. Nie jest to jednak darmowa druga szansa. Forsowanie zwiększa poziom Daemonia, a więc wraz ze wzrostem szansy na sukces rośnie również prawdopodobieństwo, że wampirza natura bohatera wymknie się spod kontroli.
To całkiem zgrabnie wpisuje mechanikę w tematykę gry – im bardziej korzystasz z potwora, którym się stałeś, tym większe ryzyko, że to potwór zacznie korzystać z ciebie.
Czy potwór może jeszcze zostać zbawiony?
Shadows of Nosferatu zapowiada się więc nie jako kolejna gra wyłącznie o potężnych wampirach polujących nocą na swoje ofiary, ale przede wszystkim jako opowieść o istotach znajdujących się gdzieś pomiędzy człowiekiem a potworem.
Mamy tutaj gotycki horror, XIV-wieczną Europę wyniszczaną przez zarazę i wojny, nadnaturalne bestie kryjące się w ciemnościach oraz bohaterów, którzy sami są częścią tego koszmaru. Do tego dochodzi prosta mechanika Year Zero Engine i Daemonia, która ma sprawić, że korzystanie z wampirzej potęgi zawsze będzie wiązało się z pokusą i ryzykiem.
A gdzieś w tym wszystkim pozostaje pytanie, które wydaje się jednym z najważniejszych motywów Shadows of Nosferatu:
Skoro potwór wciąż pamięta, jak to było być człowiekiem, to czy może jeszcze zostać zbawiony? A może znacznie ważniejsze jest to, czy w ogóle chce być zbawiony?
Macie ochotę zagrać? Zapraszam na stronę zbiórki.